Matowe czy błyszczące? Pastelowe, a może krwista czerwień? Otóż niezliczone hektolitry lakieru do paznokci posiadam w swoim domowym SPA i muszę przyznać, że wybranie koloru to niewątpliwie ciężki orzech do zgryzienia. Codzienna żmudna harówka i towarzysząca temu niemoc. Bo z kolorem kobieta musi czuć się dobrze. I lakier musi być dobry.
Pewnie każda z Was ma problemy z denerwującymi odpryskami. Osobiście nienawidzę tego widoku, drażni mnie - o zgrozo! I w końcu rodzi się pomysł. Hybrydy. Akryle. Żele. Koniec z zastanawianiem się czy aby podczas myci garów, Twoje świeżo pomalowane lakierem paznokcie nie spłyną razem z brudami z kranu. Pod względem estetycznym wygląda to obiecująco, martwi mnie jedynie efekt "po". Dlaczego kobiety działają destrukcyjnie? To chyba jasne, jak słońce.
Bardzo polubiłam pastele na paznokciach, niestety z konsystencją nie da się współpracować. Trzeba się sporo namęczyć żeby wyglądało to dobrze. Zaczynając od brudnego różu, a kończąc na pięknym słonecznym odcieniu. Całe szczęście istnieją bazy nawierzchniowe, które bez trudu poradzą sobie z każdym lakierem.
Jednak, kiedy sił już brak, a pomysły skończyły się równie niespodziewanie co zmywacz do paznokci, sięgam po swój mini zestaw ratunkowy.
Jakiś czas temu postanowiłam spróbować swoich sił w tak zwanym zdobieniu oraz manicurze żelowym. Efekty mojej ciężkiej pracy niedługo ukażą się na Blogu. Mam nadzieje, że się spodoba!
I oby problemy z odpryśniętym lakierem prysnęły, jak bańka mydlana!
R.



0 komentarze